Navigation Menu

Nie mam się w co ubrać...

Czy znacie to uczucie, kiedy podchodzicie do szafy, otwieracie drzwiczki i Waszym oczom ukazują się stare, znoszone i wciąż te same ubrania? Czy nie fajnie byłoby, gdyby za każdym razem po otwarciu widzieć coś nowego? Istna mrzonka. Ale pomarzyć zawsze można. Tak sobie trochę pomarudzę, ale słyszę to zdanie praktycznie od każdego. Rano spóźniają się do pracy, bo nie mają się w co ubrać, na piątkową imprezę nie pójdą, bo też nie mają sie w co ubrać, w końcu śmieci wyrzucić też nie mogą, bo nie mają się w co ubrać.
Ciekawi mnie niesamowicie, o co w tym wszystkim chodzi, że ja, Ty i inni, mając do wyboru tyle ubrań, powtarzamy w kółko to samo. Kupujemy, ubieramy kilka razy i odstawiamy do lamusa. “To już niemodne” - myślimy - “na witrynie H&M są modne inne kolory”. Dochodzimy do wniosku, że nie możemy się już w tym pokazać, biegniemy do najbliższej Zary i kupujemy nowe, świeże i najmodniejsze ciuchy. Mija kilka dni i historia się powtarza.

Od czego to zależy? Za dużo oglądamy reklam, które codziennie promują inne trendy, nie jestesmy pewni swojego stylu, czy też sieciówki produkują za szybko i za dużo? A my jak głupki biegamy i wydajemy nasze pieniądze. Oczywiście świetnie byłoby codziennie zakładać coś nowego, ale to raczej nierealne. By nam nie starczyło czasu by biegać codziennie po sklepach, a przede wszystkim by zabrakło nam pieniędzy.

Najlepszym rozwiązaniem jest chyba pójście do second hand’u i za małe pieniądze kupić trochę rzeczy. Mimo, że są używane, to dla nas są nowe i zawsze wprowadzą jakąś odmianę do naszej garderoby. Zresztą czasami można tam znaleźć o wiele lepsze i tańsze rzeczy niż w popularnych sieciówkach. Po drugie dobrze jest mieć koncepcje gotowego outfitu. Gdy wstajemy rano powinniśmy wiedzieć co chcemy ubrać. Można też przygotować wszystko wieczorem, a rano tylko założyć. Obędzie się bez zbędnego stresu, że sweter niewyprasowany, a buty mają zaschnięte błoto po ostatniej ulewie. Po trzecie warto zrobić porządek w szafie :). Podzielić wszystko rodzajami, kolorami. Tak, żebyśmy szybko mogli coś znaleźć. Ja preferuję ubrania na widoku. Na stojak wieszam rzeczy, które o danej porze roku noszę najczęściej, tak, aby szybko można było coś sięgnąć i na siebie włożyć. Tak więc obecnie mam powywieszane tanktopy, koszulki, koszule, kardigany, spodenki, spodnie i kurtki. Jest mi o wiele łatwiej i praktyczniej. Nie muszę przedzierać się przez stertę ubrań złożonych w kostkę i myśleć, czy na pewno wyciągnąłem to, co chciałem. Po czwarte, warto kombinować. Jedną rzecz można nosić w różnych kombinacjach. Zawsze to dodaje poczucia czegoś nowego, zupełnie tak jak byśmy to dopiero teraz kupili.

I pamiętajcie - “nie mam w co się ubrać, i na dodatek szafa się nie domyka…”

5 komentarzy:

  1. Często mam ten problem, ze względu szybkiego nudzenia się ciuchami, ale wyrzucić też szkoda.. :D Obiecałem sobie, ze w następnym tygodniu zrobię porządki w szafie, trzymaj kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki! Powoli wracam do pisania, więc oprócz zdjęć będą też teksty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo o prawdy w tym co piszesz. Wystarczy czasem zrobić porządek w szafie bo czasem nie wiemy co w niej posiadamy. Co do second hand'u masz rację można tam czasem kupić rzeczy dużo tańsze i lepszej jakości niż w sieciówkach. Jak na młodego człowieka Masz bardzo rozsądne podejście do tej sprawy.serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. aloha from deer <3


    www.konstylencja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Follow @ myanatomyoffashion