Navigation Menu

Mając 50 zł w kieszeni

Witajcie!
Uwielbiam zakupy, ale nie lubie przepłacać. Nie lubie kupować rzeczy, płacąc za nie horrendalnie wysokie kwoty, kiedy wiem, że za kilka miesięcy tego nie założę. Dlatego tez najczęściej na moim blogu znajdujecie outfity z sieciówek, outletów, czy też second hand'ów. Te ostatnie to mój ulubiony sposób zakupu odzieży. Praktycznie 50% mojej szafy to ubrania z drugiej ręki. Najczęściej kupowane w bardzo dobrym stanie, a nawet z metkami. W Warszawie bardzo trudno o dobre lumpexy... Kwota 89 zł/kg to według mnie gruba przesada! Idąc do sieciówki za tą kwotę kupię rzecz nową i dopasowaną. To jakas przesada, biorac pod uwagę, że praktycznie każdy second hand ma ten sam asortyment. Dlaczego tak jest, że ta sama marynarka w jednym potrafi kosztować 3 zł (sprzedawana jako sztuka), a w drugim 54 zł (na wagę) to dla mnie pozostaje wielka zagadką. Omijam takie second hand'y z daleka. Nie warto.
Ostatnio, podczas rundy po sklepach z odzieżą uzywaną, wzdłuz całej Warszawy udało mi się kupić naprawdę ciekawe ubrania! Do mojej garderoby dołączyły 2 kurtki (parki) w kolorze granatowym (10 zł) i khaki (7 zł), rozpinany, żółty kardigan w ciekawe wzorki (8 zł), zółty sweter (7zł), jeansowa kurtka (10 zł), koszula w kratkę (4 zł). Całość wyniosła mnie... 46 zł. Tak więc, czy warto płacić 89 zł/kg zostawiam bez odpowiedzi.





Miłego dnia. Miłego piątku!

Luke

6 komentarzy:

  1. Rewelacyjne efekty zakupów. A czy mógłbyś zdradzić kilka adresów warszawskich second-handów z przystępnymi cenami? :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. polecam te na Kabatach - od stacji Natolin do Kabat kilka się znajduje, oraz ul. Płocką. Odradzam natomiast Puławską!

    OdpowiedzUsuń

Follow @ myanatomyoffashion